Rzecz o zapomnianych andrzejkach...

Dziś miało być coś zupełnie innego, coś do pośmiania, ale nie będzie. Bo po pierwsze po 4 tantrumach w nocy nie mam siły dokończyć tamtego posta (o tych 4 tantrumach mojego dziecka też nie chcę pisać, bo chyba sama mam traumę), a po drugie nurtuje mnie jedna rzecz, która za kilka dni nie byłaby na czasie...
Dziś rzecz będzie o zapomnianych andrzejkach...

Jak siedzę w domu to tracę poczucie czasu. I to kompletnie. W związku z tym mam tendencję do mylenia dni i zapominania o dniach ważnych. Tak też było w tym roku z andrzejkami. I niestety shame on us, a raczej on Ślubny bo tatę ma Andrzeja. Ale ja nie o tym, bo rzecz z imieninami wyprostowana, życzenia złożone z jedno dniowym opóźnieniem i wszystko gra. Ja o tradycji chciałam...

Miesiąc temu, jak co roku, wrzało w okół Halloween. Tego czy obchodzić, czy nie. I na różnych blogach i portalach społecznościowych ludzie "wymieniali" poglądy na temat tego ileż my to mamy pięknych polskich tradycji, i że to je warto pielęgnować, a nie pogańskie obrządki. I wszystko fajnie, tyle, że jakoś ani jednego posta nie widziałam o andrzejkach. Zero wrzawy na FB, jakby andrzejki istnieć przestały...

My tu odcięci od informacji medialnych, zwłaszcza z kraju. Nie z przymusu, a z wyboru raczej. Pewnie wiele tracimy, ale zyskujemy jedną cenną rzecz - spokój. Względny przynajmniej...No, a że tak jak wspomniałam - dni mi się mylą, więc tym razem byłam pewna, że listopad ma o jeden dzień więcej. I te andrzejki jakoś mi wyleciały... Pewnie zbytnio bym nie świętowała, bo ostatnio chodzimy jak cienie ludzi ze Ślubnym, a to z racji nieustannego Hankowego ząbkowania (nie wiem już który to tydzień),  z racji tego również, że Hanka od miesiąca (albo jakoś tak) nie śpi w ciągu dnia oraz z racji tego, że od dwóch nocy jest pozbawiona nocnego mleka (hardcore jest, jednym słowem mówiąc). Tylko się teraz w ramach refleksji nad polską walecznością o tradycję pytam - gdzieście byli obrońcy Naszej Polskiej Pięknej Tradycji!? Bo Osobiście JEDNĄ wzmiankę o andrzejkach widziałam, u trzech uroczych dziewczyn z nie mniej uroczym kotem. O pardon, z uroczą kotką.

Gdzie są ci wszyscy, którzy w internetach tępią wszelkie doniesienia o cudzych tradycjach kiedy trzeba świętować Noc Kupały?

Szczerze Wam powiem, że ja bym chętnie poszła na dobrą imprezę andrzejkową, ale nie do jakiejś tańcbudy dyskoteką czy clubem zwanej...Chętnie poszłabym puszczać wianki (no dobra już nie mogę:P) albo zapatrzyła w ognie sobótkowe. Kiedyś w dzieciństwie co najwyżej rozpalało się ognisko i piekło ziemniaki i jajecznicę, ale i tego mi brakuje.

Owszem, drążyliśmy dynię na Halloween i wystawialiśmy ją w oknie, bo dzięki temu okoliczne dzieciaki wiedziały, że tu dostaną słodycze, a nie zostaną przepędzone. To nie zmienia jednak faktu, że brak mi polskich tradycji, brak mi relacji ze świętowania polskich obrządków. Czy ktoś z Was widział gdzieś post ze zdjęciami z przygotowań do andrzejek? Albo post z imprezy andrzejkowej? Albo z Nocy Kupały właśnie?
Ja nie. Natomiast postów i komentarzy o tym jak to się zapomina polskie tradycje pełno. I to mnie trochę martwi, bo pisanie o tym wcale tych tradycji nie zachowa.

Jest mi przykro, że w ferworze przedświątecznych przygotowań i sajgonie wywołanym przez odstawianie Hanki od nocnego mleka zapomniałam o andrzejkach. Bo to fajny zwyczaj i dobra okazja żeby imprezować i zacieśnić więzy z nowo poznanymi osobami.

Mam propozycję - może zamiast ględzić o tym jak to nasze tradycje są wypierane przez zagraniczne, zacznijmy świętować nasze. Bo póki co to widzę tendencję do narzekania na wymieranie tych naszych, po czym dziki pęd by zarezerwować stolik na walentynki lub też panikę związaną z tym, co na te sralentynki kupić. 

A dla mnie bojowe zadanie - zrobić kalendarz, tak by pamiętać o andrzejkach, Zielonych Świątkach, Nocy Kupały i wielu innych.

12 komentarzy:

  1. Przyznam, że odkąd mój wójek Andrzej odszedł to jakoś nie chcę mi się go celebrować. Może z czasem te chęci wrócą tym bardziej , że Andrzej jest patronem Szkocji i tu obchodzi się Andrzejki hucznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie w takiej sytuacji może być ciężko świętować cokolwiek, na szczęście nie ma takiego przymusu. A może napiszesz kiedyś o obchodach andrzejek w Szkocji? Chętnie przeczytam:)

      Usuń
  2. A ja to co roku w Andrzejki świętuję:) Czasem bardziej a czasem, jak w tym roku bardzo skromnie, bo w andrzejki mam urodziny:)))
    Ale to prawda, że do narzekania to wszyscy a świętować to nie ma komu:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się rozumie samo przez się:D urodziny należy świętować:)

      Usuń
  3. A no właśnie, ilość krytyki na temat obcych tradycji jest nieproporcjonalna do ilości wpisów na temat polskich tradycji. Ja też się pytam "gdzie są ci wszyscy, którzy w internetach tępią wszelkie doniesienia o cudzych tradycjach kiedy trzeba świętować Noc Kupały?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to nie tylko moje odczucie...

      Usuń
  4. O czym tu dyskutować? Połowa Polski leczy kaca po Andrzejkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też w tym roku zapomniałam o Andrzejkach, ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że halloween również nie obchodziłam ;). Rok temu chciało mi się zdecydowanie bardziej niż teraz. I nie chodzi tu nawet o to, jakieś święto jest zagraniczne, więc automatycznie jest be, a jakieś polskie, więc należy koniecznie je celebrować - po prostu brakuje mi czasu i jak wracam po całym dniu do domu, to nawet napisanie notki na bloga graniczy z cudem. Ale również irytuje mnie ten nagły patriotyczny zryw, jeśli chodzi o tępienie wszystkiego co obce i jego brak, kiedy jest szansa się wykazać w typowo polskie święto.
    Ufff trochę się rozpisałam ;)
    Pozdrawiam cieplutko i dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
  6. A my pamiętaliśmy ( choć też dopiero tydzień przed...) Były plany - wyjazd na weekend do Jędrzejowa,a skończyło się drinkami i " naszym ciastem" ;-) w domu... Dlaczego - przegląd w toyocie się skończył, zawieszenie poszło, a Marcin się przeziębił :-/ U nas zdecydowanie wszystko lepiej wychodzi tak na ostatnią chwile, tak na spontanie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia super, że się Wam udało:) to prawda spontaniczne akcje u Was wychodzą najlepiej:) i fajnie:) wiesz, że ja tak lubię:) i zazdroszczę trochę, bo wyciągnięcie mojego chłopa na spontanie gdzieś to jak wygrana na loterii...

      Usuń
  7. A ja chciałam zrobić coś Andrzejkowego, ale syn przyniosł z przedszkola wosk i tak jakoś uznałam to za wystarczajace. Nie miałam sił ani chęci do tego by cos wymyślać.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz nie będący obelgą dla mnie i moich czytelników jest mile widziany. Zostaw po sobie dobre wspomnienie:)

Dziękuję:)

AddThis