Sprzątanie bez chemii

Pisałam o tym dlaczego do sprzątania nie używam ostrej chemii, to teraz wypadałoby napisać czego używam i jak samemu można zrobić środki czystości, które są o wiele tańsze i w większości przypadków tak samo skuteczne. 

Już wiecie, że jednak trochę tej chemii stosuję. Głównie dlatego, że mam opory by w wynajmowanym po kimś domu sprzątać tylko naturalnymi środkami. Inną rzeczą jest to, że całkiem poważnie lubię PRONTO (tutaj to PLEDGE), jego zapach i to jak wyglądają po nim meble. Takiego mam bzika, cóż zrobić;) Nie mniej jednak czasu na polerowanie mebli nie mam zbyt wiele, to też kurz głównie odkurzam;) Ale do rzeczy...

Po serii programów Perfekcyjna Pani Domu nikogo chyba nie zdziwi fakt, że do sprzątania można używać octu, sody, soli i paru innych produktów. Tak więc to ocet, sól i soda są moją bazą. Ale nie tylko...

Czyszczenie wanny/ prysznica - z reguły spryskuję roztworem wody z octem, względnie samym octem. Nie pytajcie mnie o proporcje, z reguły mniej więcej 50%-50%, choć nie przykładam do tego większej uwagi. Gdy wanna jest bardziej zabrudzona (np. po kąpieli z dodatkiem olejków) używam do tego papki sodowo- octowej lub... proszku do prania. Papkę sodowo - octową robię nie inaczej jak przez zmieszanie pożądanej ilości sody z niewielką ilością octu, czasem dodaję tez zwykłej soli kuchennej. Papka początkowo się pieni, po spienieniu można używać. 

Czyszczenie kafelków - używam samego octu ze spryskiwacza lub roztworu octu z wodą. Tutaj można dodać parę kropel olejku eterycznego lub jakiejś kompozycji zapachowej. 

Czyszczenie fug - szczoteczka do zębów i papka sodowo - octowa. Niestety jeśli fugi są bardzo zabrudzone konieczne będzie użycie chemicznego środka, choć i te nie zawsze skutkują.

Mycie okien/ luster - znów ocet, względnie ocet z wodą. Jeśli natomiast okna są mocno zabrudzone można je najpierw wymyć płynem do mycia naczyń po czym spłukać i wówczas zastosować ocet bądź jego roztwór. Jest jeszcze jeden sposób na czyste okna bez smug (naprawdę bez smug), chyba nawet lepszy od octu, tyle, że bardziej kontrowersyjny, a mianowicie denaturat. Śmierdzi przeokropnie ( w ciąży absolutnie nie stosuję), ale jest skuteczny. 

Mycie podłóg - do drewnianych ponoć dobrze używać wody z dodatkiem octu (mniej octu niż poprzednio) i olejków eterycznych. Można też po prostu płynu do mycia naczyń. Nie mam drewnianych podłóg, więc nie potwierdzam. Przy panelach się sprawdza, przy linoleum też. Przy kafelkach odpuściłabym sobie olejek, żeby nie nadawać im dodatkowego "poślizgu". 

Odświeżanie wykładzin i dywanów - moja zmora... Chemiczne środki, których używałam do tej pory albo nie zdawały egzaminu, albo skutkowały tylko chwilowo. Teraz po prostu spryskuję delikatnie wykładzinę octem z wodą i olejkiem zapachowym. Działa i kosztuje grosze! Możecie wierzyć na słowo - dwulatka w trakcie prób odpieluchowania + wykładzina dywanowa to nie jest dobre połączenie. Zwłaszcza jak się ma koty i trzeba działać szybko, by nie wyczuły zapachu moczu. 

Sprzątanie kuchni -  podobnie jak w przypadku łazienki z tym, że papkę sodowo - octową pozostawiam na chwilę w miejscach przypalonych (kuchenka czy garnki). 

Odświeżacz do lodówki - sprawę przykrych zapaszków w lodówce załatwią: 
- mały otwarty pojemniczek z sodą, 
- połowa cytryny, lub sama jej skórka 
- skórki pomarańczy

Odświeżacz do zmywarki - której notabene nie posiadam, ale patent sprawdzony w pracy - połówka wyciśniętej cytryny zatknięta na kracie

Usuwanie brzydkich zapaszków z pralki - po pierwsze czyszczenie filtra co jakiś czas, po drugie nie zamykanie drzwi pralki po praniu, po trzecie regularne czyszczenie szuflady na detergenty, po czwarte - co jakiś czas dobrze wlać ok pół szklanki octu do szuflady na detergenty (drugie tyle można bezpośrednio do bębna) i nastawić pusty cykl prania na minimum 40%. 

Odkamienianie czajników - wystarczy zagotować wodę z octem, jak trzeba to kilka razy (oczywiście zmieniając wodę i wlewając świeży ocet) po czym wylać, zagotować wodę bez octu i tą też wylać. Po takim zabiegu można spokojnie zagotować wodę na kawę;)

To chyba wszystkie sposoby które stosuję. Mój w trakcie sprzątania nie pachnie chemią. Pachnie octem, co też nie każdy lubi, ale z dwojga złego - ocet nie truje ani mnie, ani mojej rodziny. Rodzice dzieci liżących i dotykających wszystkiego wiedzą jak ważne jest to, żeby dom był czysty a zarazem wolny od chemii. 



8 komentarzy:

  1. U mnie tez ocet króluje dodaje dla zapachu trochę olejku z zielonej herbaty

    OdpowiedzUsuń
  2. A masz jakiś nie-chemiczny sposób na mycie, czyszczenie muszli toaletowej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Też u nas ocet i soda rządzi. I kwasek cytrynowy! A w kwasku myję owoce i warzywa , potem jeszcze w sodzie i płuczę na koniec. Ponoć tak można pozbyć się bakterii, których sama woda nie rusza i pestycydów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez probowalam ale nie jestem w stanie zniesc zapachu octu, momentalnie mam silny odruch wymiotny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lea się staje coraz bardziej mobilna i cały czas myślę o tym jak będzie lizała wszystkie powierzchnie w naszym wynajmowanym domu to aż mnie ciary przechodzą, już nawet myśleliśmy żeby wymienić wykładziny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zamiast octu często można radzić sobie kwaskiem cytrynowym - mnie to ratuje, bo zapachu octu nie znoszę... choć i tak czasem uważam, bo moc ma że hej! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Soda ma aż takie zastosowanie? No proszę, jaka to oszczędność dla domowego budżetu. Octu unika się na co dzień, bo jego zapach jest drażniący, ale widać są sposoby, żeby go zneutralizować. Dobrze wiedzieć takie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie, zapominamy, że stosując chemiczne środki mają one styczność z żywnością, odzieżą, nasza skórą, a wszystko potem kumuluje się w organizmie. Ocet jest tak uniwersalny, że dobra pani domu ma go pod ręką.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz nie będący obelgą dla mnie i moich czytelników jest mile widziany. Zostaw po sobie dobre wspomnienie:)

Dziękuję:)

AddThis