Ładne rzeczy!

Czas pędzi jak szalony... Jeszcze chwila i Święta, potem urodziny Hanuszki. To już drugie... A ja wciąż przed oczami mam małego bąbla, który jest taki bezbronny. Tymczasem moje dziecko dobija dwójki, a małego bąbla przypomina wymiarami (choć też już coraz mniej)... Zmienia się w mgnieniu oka i najnormalniej w świecie się rozgadała. Paszcza się jej nie zamyka i to w dwóch językach! No bo po polsku gada, a po angielsku powtarza i śpiewa. I dobrze tak jest, bo porozmawiać można i pośmiać się i na gest współczucia można liczyć i na to jej NIE też można liczyć. I na ciętą ripostą też...

Taka sytuacja...

Wieczór, w okolicach 21, Ślubny pyta swojej pierworodnej:
- Młoda damo (doprawdy nie wiem skąd się mu to wzięło, ale na swój sposób jest urocze), czy ty wiesz która godzina? 
- Młoda... - padła odpowiedź.

Kurtyna, a raczej szczęki w dół...Obcowanie z niespełna dwulatką jest niezwykle pasjonujące. Z reguły doprowadza do pasji... Szewskiej. No ale jak na nią patrzę to mi serce mięknie.


Na zdjęciach Hanuszka nosi opaski Asi, autorki blogów Nasza Przygoda DIY i Be Creative Mommy. Jakiś czas temu wygrałam w,pierwszym giveaway u Wsi, a jej opaski skradły mi serce od razu:-)  Asiu,dziękujemy za cudną paczuszkę! Przyczyniła się do rozwoju Hankowej mowy, bo dzięki Twojej ośmiornicy Hanka powiedziała "otopus":-) 















Poza tym dzieje się bo:
1) Chodzimy praktycznie na wszystkie grupy zabawowe oferowane przez nasze Children Centre.
2) Hanka dziś zaczęła 4 tygodniowy "kurs" z Book Club w ramach którego otrzyma teczkę, dwie książki i kilka innych gadżetów - za darmo!
3) Ja chodzę na kurs Help your child to learn better, który jest darmowy i mimo tego, że w całości oparty o program CBeebies, to i tak jest ciekawy, w dodatku ćwiczę język:)
4) Po skończeniu kursu CBeebies będziemy mogły znów chodzić na zajęcia do biblioteki i na kolejną grupę
5) Dzięki kursowi CBeebies dostałam wskazówki jaki kurs muszę skończyć, żeby pracować w zawodzie i mało tego - szukają tutaj takich jak ja do prowadzenia kursów dla polaków.
6) Nawiązaliśmy kolejną znajomość, więc nie czujemy się już jak odludki.

Czy coś jeszcze? Poza tym, że przydałby się buldożer do sprzątania albo motorek w tyłku, to raczej nie:) No chyba, że znajdę jakiś cudny sposób podbierania energii własnemu dziecku...

Ktoś ma jakiś pomysł na wydłużenie doby lub doenergetyzowanie się? 220 z kontaktu odpada... Włosy i tak już mam jak piorun strzelił.....

15 komentarzy:

  1. fajne są te play grupy co nie?
    ja się też wybieram na takową, tylko, że coś czasu nie mam ostatnio.
    no ale muszę, za punkt honoru sobie postawiłam, że niedługo zawitam u nas w Baby Centre

    a co do do-energetyzowania się, to jak znajdziesz sposób to daj cynk:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grupy są rewelacyjne! Koniecznie musicie się wybrać, bo naprawdę warto. No i przynajmniej jeszcze nie będziesz miała problemu z powrotem do domu:-) u nas każdy okupiony jest czarną rozpaczą...

      Usuń
  2. Specjalnie ten post wkleiła. Wiedziała, że jak Młodą Damę zobaczymy to Maciorę za darmo oddamy. Adres tylko wyśle...:D
    A z energią chyba nie ma problemu skoro jest w stanie robić wszystko to co tak skrupulatnie w punktach wymieniła. Dodanie Ci energii mogłoby spowodować Twój wybuch, a tego byśmy nie chciały. Przecież się kochamy, jak to wczoraj ustaliłyśmy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak to nie pozostaje mi nic innego jak tylko dygnąć nóżka i podziękować w imieniu Młodej Damy, która niczego nie świadoma właśnie kąpieli zażywa:-) Oj muszą bardzo kochać:-D
      No dobrze, w takim razie energii wystarczy,ale zgodnie z tradycją, że rodakowi nigdy nie dogodzisz- to moja doba mogłaby się wydłużyć;-)

      Usuń
  3. Ja Ci powiem co jeszcze! Mleko kokosowe!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Asia ma talent :) Ty też. Muszę się rozejrzeć u mnie za Book Club.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kucia, wybaczyć, ale nie jarzę , nawet po kolejnym przeczytaniu posta, o co kaman z tym mlekiem kokosowym... A dziś jest dzień z gatunku męczących więc muszę bardzo się w te zdjęcia wpatrywać, co by mi serce nie skamieniałości....

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja myślałam, że z moim aparatem jest coś nie tak , a ta czerwień to po prostu wyżera .
    Hania wygląda cudni. Mam nadzieję , że będzie chciała je nosić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieje się u Was :) Też już bym chciała ze swoją się gdzieś ruszyć, ale jeszcze musimy trochę poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maruś, wyjdziecie:) Pewnie masz juz dość gadania, że "wszystko w swoim czasie", ale później jest łatwiej:) A może nie?

      Usuń
  8. Szczęście i spokój aż wyskakują spomiędzy liter we wpisach,odkąd wylądowałaś za granicą, wiesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło czytać takie komentarze:) W takim razie zapraszam do grona obserwatorów:D w końcu to nowy adres:D

      Usuń
    2. Ja Cię bacznie śledzę na Facebooku (i tak ogólnie już od początku), bo opcji obserwatorów nie ogarniam i nie chcę ogarniać :))

      Usuń
    3. Ah rozumiem:) może byc i FB:D

      Usuń

Każdy komentarz nie będący obelgą dla mnie i moich czytelników jest mile widziany. Zostaw po sobie dobre wspomnienie:)

Dziękuję:)

AddThis